Rodzeństwo Kazimierza Burgiela (1881-1964)
Rodzicami Kazimierza byli Katarzyna z domu Stojek i Jacek Burgiel. W akcie małżeństwa z 1877 r. jest on oficjalnie wpisany jako Jacenty.
Dla potomków Kazimierza zaskakującą jest w tym akcie ślubu informacja, że Jacek był 45 letnim wdowcem. Mało tego - jego poprzednia żona Marianna z d. Brzostkiewicz zmarła raptem 5 miesięcy wcześniej!
Jacenty mał z nią dzieci: 11 letnią Józię oraz Janka i Stasia. Nie wiemy czy chłopcy przeżyli dzieciństwo, ale jeśli tak, to w roku śmierci swojej matki mieli kolejno 14 i 9 lat. Największą niespodzianką był jednak 2 letni Tomek. To najpewniej z jego powodu wdowiec szybko potrzebował pomocy w domu - opiekunki i gospodyni - i stąd szybki ślub. W tamtym czasie robiło tak wiele osób.
Uważano wtedy, że dobry wiek dla dziewczyny na wyjście za mąż jest do jej 24 roku życia. O małżeństwie kawalerów i panien decydowali rodzice, umawiając się ze swatami, a przynajmniej musieli wyrazić zgodę na ślub. Mówiono, że "morgi żenią się z morgami, a bieda z biedą", zatem to stan majątkowy miał w tym względzie pierwszorzędne znaczenie. W czasach, gdy poziom życia na wsi zależał od ilości pola, rodzice mieli na względzie, by jego dziecku dobrze się wiodło. W przeciwnym przypadku czekała je skrajna nędza. Praca od świtu do nocy często była normą. Jeśli młoda dziewczyna miała duży posag w formie pola, inwentarza i domowych sprzętów, to i konkurentów było wielu. W takim przypadku uroda nie była brana pod uwagę, a uczucia jeszcze mniej. Z cech charakteru liczyła się jedynie pracowitość, a w przypadku negatywnych zwracano uwagę, czy kobieta nie jest kokieteryjna wobec mężczyzn. Inne nie były ważne. Jeśli młoda kobieta pochodziła z biednej rodziny, to w takim przypadku jej szansą na dobre lub wogóle zamążpójście była uroda.
Dla 30 letniej Katarzyny, która z jakiegoś powodu nie znalazła wcześniej męża, starszy wdowiec z dziećmi mógł być ostatnią szansą na ożenek. Choć była drugą córką Stojków, to miała kilkoro młodszego rodzeństwa, więc możliwe, że musiała dużo pomagać w domu i zajmować sie dziećmi, więc miała w tym doświadczenie. I tym bardziej nadawała się na żonę Jacka. Nie jest jednak wykluczone, że była w nim zakochana.
Mały Tomasz raczej nie pamiętał prawdziwej matki i Katarzyna mogła wychowywać go jak swojego syna, aczkolwiek wiedział, że jest jego macochą.
Z pierwszą żoną Jacenty mieszkał najpierw w Rzegocinie (parafia Ostrowce), a potem w Grotnikach (parafia Nowy Korczyn; obecnie istnieją Grotniki Duże i Grotniki Małe).
Pierwszym dzieckiem Jacka i Katarzyny była dziewczynka, która urodziła się w Grotnikach w kolejnym roku po ślubie. Dostała na imię Marianna (później pisana jako Maria) - po pierwszej żonie. Jest to zaskakujące i nie musiało być miłe dla Katarzyny. Jest jednak dowodem na to, że Jacek szanował swą pierwszą ślubną. Do kościoła w celu zgłoszenia urodzin i ochrzczenia dziecka (lub zgłoszenia ochrzczenia "z wody", co mógł zrobić każdy i co było tańsze) w ten sam dzień lub najwyżej kilka dni po porodzie kobieta nie chodziła, a tylko ojciec ze świadkami i chrzestnymi. Matka leżąca w połogu nie miała tak dużego wpływu na imię dziecka, jak ojciec.
Ich kolejnym potomkiem był Kazimierz, który urodził się w 1881 r. w Sępichowie (parafia Strożyska).
Mieszkała tam również rodzina Wojciecha Wilka, za którego wyszła Józefa cztery lata później. Miała córkę Stasię urodzoną w 1900, a w kolejnym roku na świat przyszedł syn Jan.
Jacenty zmarł w 1896 r. w wieku około sześćdziesięciu kilku lat. Był wtedy mieszkańcem "wsi i młyna Zborów".
Kilka miesięcy potem jego córka Marianna wyszła za Jakuba Cieślaka.
Kolejne akta metrykalne pokazują, że wdowa Katarzyna i dorosłe dzieci: Tomasz, Kazimierz oraz Marianna z mężem mieszkali w Zagłębiu w Milowicach, które dziś są dzielnicą Sosnowca - wówczas zaraz przy granicy ze Śląskiem.
Możliwe, że pojechali tam za pracą. Jacenty w akcie zgonu jest określony jako służący, więc mógł być pracownikiem folwarcznym i albo nie miał ziemii, albo miał jej mało - tyle, że nie pozwalała się z niej utrzymać. Po jego śmierci głową domu zostało najpewniej któreś jego najstarsze dziecko.
W małych Milowicach była wtedy kopalnia i huta. Była to miejscowość typowo robotnicza. Tomasz w swoim akcie ślubu jest wpisany jako robotnik fabryczny, więc praca jest raczej pewnym powodem przeprowadzki, aczkolwiek nie wiemy kto pojechał tam jako pierwszy.
Kazimierz wrócił w w swoje rodzinne strony po ślubie w 1904 r. Początkowo wraz z żoną Wiktorią (z domu Sojek) zamieszkali we Włosnowicach koło Świniar, skąd ona pochodziła (prawdopodobnie w domu teściów).
Tam urodziła się Róża w 1905, a potem w 1906 r. (najprawdopodobniej) Kazimierz popłynął do Stanów do niejakiego wuja Adama Musioła w stanie Pensylwania. Wychodzi na to, wrócił około 1910 i że kupił ziemię w Świniarach.
W Milowicach urodziły się dwie córki Marianny i Jakuba (w 1901 i 1906 r.) i wiele wskazuje na to, że on popłynął do Ameryki w 1908 r. Pracował tam jako górnik. Po roku lub dwóch latach dołączyła do niego żona. Mieszkali tam wstanie Ohio z jedną córką Anną, więc starsza zapewne zmarła. Urodzili im się tam synowie - Rudolph i Walter.
Anna zmarła dość wcześnie, bo w wieku 33 lat, ale zdążyła mieć dwóch mężów i córkę o imionach LaVerne Belle (która po mężu była lub jest jako staruszka - Thompson).
Tomasz ożenił się z Julianną Swobodą z Boguchwałowic (parafia Siewierz) w 1907 i miał dwóch synów i córkę. Jeden z nich - Czesław Burgiel zmarł w 2005 w Raciborzu, a córka Honorata, po mężu Laskowska, w 1989 r. w Dąbrowie Górniczej.
(Proszę nie mylić tego Tomasza z kuzynem Kazimierza, którego dzieci też zamieszkały na Śląsku, jak np. Tadeusz z Nowej Rudy).
Nie wiemy jeszcze, gdzie i kiedy zmarła Katarzyna. Na pewno żyła jeszcze w 1907 r. podczas ślubu Tomasza. Miała wtedy 60 lat.
Dzieci Jacka Burgiela:
z Marianną z d. Brzeskiewicz (zm. w 1877 w wieku 36 lat):
- Jan Burgiel (ur. 1863)
- Józefa Burgiel, po mężu Wilk (ur. 1866)
- Stanisław Burgiel (ur. 1868)
- Tomasz Burgieł (ur. 1875)
z Katarzyną z d. Stojek: (ur. 1847)
- Marianna Burgiel, po mężu Cieślak (ur. 1878)
- Kazimierz Burgiel (ur. 1881, zm. 1864)

Komentarze
Prześlij komentarz